Patryk Klupś oraz Tomasz Żak podczas biegu: Zimowy Hardcore - Runmageddon
Patryk Klupś oraz Tomasz Żak podczas biegu: Zimowy Hardcore - Runmageddon
Reklama

Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy to biegniecie – tak parafrazując Dantego można jednym zdaniem opisać nasze niedzielne zmagania z półmaratonem. Pół biedy, że było zimno. Pół biedy, że większość trasy biegła w pięknych, ale strasznie wymagających okolicznościach przyrody. To był Runmageddon, a Runmageddon nie wybacza i nie bierze jeńców.

Zimowy Hardcore – Runmageddon nie wybacza i nie bierze jeńców

Wyjazd na warszawską edycję Zimowego Hardcore’a (22 kilometry) od początku był niepewny. Strach przed zimową aurą, przed dystansem i przed własnymi słabościami. To przede wszystkim, bo jakby nie patrzeć jesteśmy totalnymi amatorami w tym sporcie. Po drodze dwie kontuzje wyeliminowały ze startu Michała (pozdrooo!) i Krzycha, który i tak pojechał z nami do stolicy. Dzięki uprzejmości Larrego mogliśmy na pełnym luzie wyjechać dzień wcześniej i zregenerować siły przed niedzielnym biegiem.

Kiedy pojawiliśmy się na starcie, pogoda nie była zła, a nieziemski klimat tej imprezy wszystkich uskrzydlił. Po rozgrzewce pierwszą przeszkodą był oczywiście wór z piachem na plecy i jazda! Leśne tereny pełne pagórków, krzaków i nieoczekiwanych spadków terenu naprawdę dawały się we znaki. Nie pomagało śliskie podłoże, które tylko czyhało na złe stąpnięcie. Sam teren był już w zupełności konkretnym utrudnieniem, ale przeszkody tylko czekały żeby nas totalnie zgnoić. W tym miejscu chciałbym pozdrowić tych, którzy drut kolczasty powiesili tak nisko, że koszulki są dziurawe jak ser szwajcarski – było pięknie.

Zimowy Hardcore: Chciałeś być drwalem? Chcesz być budowlańcem? Historycy też znaleźli coś dla siebie

Dystans Hardcore to w sumie taka szkoła życia – chciałeś być drwalem? Proszę weź tę kłodę i zapieprzaj. Chcesz być budowlańcem? Trylinki tylko czekały, żeby połamać Ci obręcz barkową. Historycy też znaleźli coś dla siebie – przeszkoda mentalna wymagała wiedzy (lub po prostu dobrej pamięci) na temat pomników, czy budowli znajdujących się w Warszawie. Marzy Ci się kariera w armii? Mogłeś postrzelać z broni typu ASG. Brzmi nieźle?

Pod każdą ze ścianek do pokonania, było czuć ducha tego biegu. Tu tak naprawdę nie chodzi o czasy, rywalizację i wykręcanie rekordów, ale o współpracę. To ilu osobom pomogliśmy i ile osób pomogło nam (pozdro Husaria) pokazuje, że większość nie myśli tylko o sobie, ale chce, żeby wszyscy się dobrze bawili. I taki jest właśnie Zimowy Hardcore – cieszysz się, pomimo tego, że jest Ci zimno. Że nogi odmawiają posłuszeństwa. I co chyba najważniejsze – pomimo tego, że cały czas masz w głowie fakt, że gdzieś tam czeka Indiana Jones XXL. Dla tych, którzy nie wiedzą – wbiegasz na górę, dostajesz linę w dłonie i musisz dolecieć nad wodą do brzegu. Tyle, że nie dolecisz i wpadasz do lodowatej wody. Zimą. Spoko? Przed Tobą jeszcze kontener z lodem.

Kocham Runmageddon, pomimo tego, że on mnie nienawidzi

Umiejętności, siłę i wytrzymałość (a czasem także kreatywność) uczestników testują małpie gaje, liny, czy też drabinki do wspinania. To naprawdę dystans, który przetestuje Cię pod każdym kątem. Kocham Runmageddon, pomimo tego, że on mnie nienawidzi i chce mnie złamać. Nie ma takiej opcji. Do mety dotarliśmy od 3:30 do trochę ponad czterech godzin. Ta relacja może wydawać się wyidealizowana, ponieważ piszę ją w drodze powrotnej, na telefonie i nadal czuję postartowe emocje, ale naprawdę było piekło. Nie porwaliśmy się z motyką na słońce, ale z grabkami na całą galaktykę i udało się. Polecam każdemu chociaż raz przeżyć ten bieg zimą. Runmageddon uskrzydla, ale też sporo wymaga, więc odpowiednie przygotowanie to podstawa. To wisienka na torcie po tygodniach morderczych treningów i wyrzeczeń.

Mówię to z perspektywy 30-letniego gościa, który przez pierwsze dwie dekady życia wolał konsolę, niż siłownię. Na tym to wszystko polega – stajesz przed lustrem i widzisz kogoś, kto tak naprawdę jest Twoim jedynym i najgorszym wrogiem. To jego musisz pokonać – jego słabości i lenistwo. I robisz to każdego pieprzonego dnia.

Zimowy Hardcore wyostrza apetyty: czas na Runmageddon Ultra

Zimowy Hardcore był imprezą chyba idealną pod każdym względem. Ten klimat jest naprawdę nie do podrobienia i tylko wyostrzył nasze apetyty. Tegoroczne plany startów są dość ambitne i na pewno w niejednym bagnie jeszcze poryjemy. W 2018 cel jest jeden – Runmageddon Ultra, czyli dystans maratoński plus 150 przeszkód. Biorę dwie porcje i poproszę dokładkę. Maszyna ruszyła i już nie da się jej zatrzymać.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here